Dlaczego ciało pamięta daty, o których umysł zapomniał?

Kilka ostatnich poranków było dziwnych. Jakby coś było inaczej.

Czułem dużą niewygodę i zrzucałem ją na stres. Praca, przygotowania do wesela i wiele innych spraw. Po prostu życie.

Zazwyczaj budzę się wcześnie rano. Ostatnio ciało wybudza mnie niemal razem z pierwszymi promieniami słońca. Nawet jeśli nadal jestem senny, czuję, że wszystko we mnie zaczyna się budzić.

Piję ciepłą wodę, a potem siadam do medytacji. Czasem to medytacja, czasem relaksacja, czasem po prostu kilka chwil ciszy przed rozpoczęciem dnia.

Tego poranka po medytacji zaczęło mnie mocno skręcać. Pojawiły się napięcia mięśniowe i płacz. Bez żadnego świadomego powodu.

Po prostu się działo.

Umysł próbował znaleźć wyjaśnienie. Jednak głębiej czułem, że doświadczenie jest po prostu doświadczeniem i nie musi oznaczać nic więcej. Taka była ta chwila. Właśnie teraz.

Z drugiej strony ciało pamięta.

Pamięta więcej, niż czasem jesteśmy w stanie objąć świadomie.

I w pewnym momencie pojawiła się myśl:

„Sprawdź dzisiejszą datę.”

Okazało się, że była to rocznica śmierci mojego taty.

W chwili, gdy to sobie uświadomiłem, emocje zaczęły wypływać jeszcze mocniej. Pojawił się smutek, ale również coś, czego się nie spodziewałem.

Wdzięczność.

Wdzięczność za to, że był.

Nieważne jaki.

Za to, że był moim tatą.

I nagle poranny płacz przestał być zagadką do rozwiązania.

Coraz częściej mam poczucie, że ciało pamięta daty, o których umysł dawno zapomniał.

Nie wszystko trzeba od razu analizować.

Choć rozumiem tę potrzebę. Umysł lubi znać logiczny ciąg przyczyn i skutków. Chce wiedzieć, skąd coś się wzięło i dokąd prowadzi.

Dla mnie jednak ciało i umysł nie są oddzielnymi światami.

To jeden organizm.

Jedno doświadczenie.

Jedno życie.

Dlatego czasem emocje pojawiają się pozornie bez powodu. Szczególnie wtedy, gdy odczuwamy świat intensywnie i pozwalamy sobie go naprawdę przeżywać.

Może nie każda łza potrzebuje wyjaśnienia.

Może nie każdy smutek jest problemem do rozwiązania.

Może czasami ciało po prostu pamięta.

A my możemy przez chwilę usiąść obok tego, co się pojawia.

Bez walki.

Bez naprawiania.

Z ciekawością.

Bo czy ktoś zastanawia się, dlaczego ptak śpiewa właśnie w tej chwili?

On po prostu jest.

I po prostu śpiewa.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry